Wrzesień/September 2011 (6)

15 September 2011 at 9:54 (Poems/Poetry)

PULSUJĄCA PASJA OTRZEŹWIENIA
Wczesne wstawanie do pracy
zamieniłabym na inną formę kary,
poranna mgła zakrywa ulice kotarą
odrętwiała strzepuję niechęć
z powiek bez życia.

Chcąc inaczej odczuć ból
przytrzasnę sobie rękę drzwiami
A może bardziej zaboli przyznanie
do noszenia naturalnych futer i homofobii
Bo ludzie zlinczują

Szorstkie jak parodniowy zarost
doznania
wystarczająco kaleczą
Chcieć więcej
jest kaprysem w głąb ludzkich oryginałów,
za który mi wstyd

Mimo to wałkuję
za mało, za dużo
w rytm tykającego zegara. (14 września 2011)

Advertisements

Permalink Leave a Comment

Wrzesień/September 2011 (5)

15 September 2011 at 9:53 (Poems/Poetry)

ANONS PRYWATNY: ROZSTANIE
Ktokolwiek widział
lub wie o zaginionej

uciekła nad ranem
z plastikowych okowów wstydu
trawiona żarem niepewności
zabrała miodowy żakiet
sprzeda cieliste szpilki od Louboutina
by schować się
w samotni skłóconych obietnic
może reagować agresywnie
rzucać głupie odzywki
wykrochmalonym spojrzeniem
kpić z ofiarowanej pomocy
znamię szczególne:
przyozdobiona biżuterią grzechu

Ktokolwiek widział lub wie
niech nie powiadamia

wpadnie pod samochód dywersji losu
zamorduje ją obserwująca samotność
zabłądzi w labiryncie westchnień

Obojętne. (13 września 2011)

Permalink Leave a Comment

Wrzesień/September 2011 (4)

15 September 2011 at 9:53 (Poems/Poetry)

EDYTOWAĆ POCIĄGAJĄCĄ BRZYDOTĘ
Zdaje się, że wrzesień pozwala
ciepłym podmuchom
głaskać nasze policzki
Chce jak bliska osoba
czule odpędzać trudy dnia.

Rocznica utkanych niepowodzeń
ulatuje dzisiejszym jutrem
Przytuleni
do przyswajanych z przymusu doznań
ściągamy niemal całą nagość.

Odrobinę za dużo ekshibicjonizmu
Odrobinę za kolorowo namalowane życie

Tylko nocne skradanie do lodówki
rozkłada na raty
dopadającą depresję
Zakwita na duszy
w postaci czegoś smacznego. (12 września 2011)

Permalink Leave a Comment

Wrzesień/September 2011 (3)

10 September 2011 at 17:21 (Poems/Poetry)

ZABIEGANI
W ich notatnikach
pogrubione i zakreślone daty
kołują niczym ptaki szukające gniazda.
Triumfalnie lądują
w rytm płytkich oddechów
Zmęczone.

Najpierw mrok otula czarnymi skrzydłami
by ciemna noc rozkładała je
nad strupami roztargnień.

Zakładnicy własnych wizji
przegrywają bitwy bez walki
Kreują kolejne strefy prywatności.

Bezszelestnie podawana kromka chleba
odbiera siły
Biegają od przeciętności do nieistnienia.

Tracą monopol
na kieliszek oddechu. (09 września 2011)

Permalink Leave a Comment

Wrzesień/September 2011 (2)

10 September 2011 at 17:20 (Poems/Poetry)

KATASTROFY LOTNICZE
Gdy oni już śpią
w układance smutków
my żegnamy niegdyś wielkie plany.

Łzy wiszące w powietrzu
tworzą parasol nieudanych zdarzeń,
sprowadzanych do wspólnego mianownika
nieistnienia.

Jeśli spadną,
zaczniemy biegać ze słoikami pamięci
i nerwowo wypełniać aktami własności.

Nie żyć ich narzekaniami
jest robieniem kroku w tył
Spojrzeniem, które zgasło
Schowanym raportem
o włosach łonowych
oraz mlecznych zębach. (05 września 2011)

Permalink Leave a Comment

Wrzesień/September 2011 (1)

10 September 2011 at 17:17 (Poems/Poetry)

SZATNIARKA
Wieszak
Z jego krawędzi spadają
osobiste niedoskonałości.

Cóż dopiero gdy wspomnienia
są tam, gdzie płaszcz powiesisz.

Nie poświęcam im szczególnej uwagi
bo na szacunek trzeba zasłużyć.
Rozbieracie się ze smutnej codzienności
niemalże rzucając nią.
Na przechowanie przyjmuję ścieg istnień
lecz nie mnie należy obwiniać
za bylejakość czasów współczesnych.

Odruchami bliskimi szaleństwu
łapiecie cudze wspomnienia.
Zahipnotyzowałam numerki.
Przesortowały system wartości
dodając do sytuacji kryzysowej
kilka warstw. (01 września 2011)

Permalink Leave a Comment