Listopad/November 2010 (4)

25 November 2010 at 21:14 (Poems/Poetry)

OCZEKIWANIE NA ZŁE WIEŚCI
Telefon jakby zaciął się w sobie
a my mokniemy od własnych łez.

Bezsilność mlaska,
zasycha jej w gardle
aż w końcu krztusimy się zarysem
niewypowiedzianych próśb.

Wysuwana krawędź myśli
narażona na ryzyko drwin
dygoce,
boi się niewiedzy
lecz zarazem przed nią wzbrania.

Raptem telefon obcina jak cygaro
końcówkę zdania,
które miało być pomięte losem wydarzeń.

Stało się. Usłyszeliśmy najgorszą alternatywę. (24 listopada 2010)

Permalink Leave a Comment

Listopad/November 2010 (3)

21 November 2010 at 17:58 (Poems/Poetry)

PRZEMYCAJĄC
Oswoić samotność
to droga do kariery
wielu istnień bez wyobraźni.

Stwardniały wosk pustki
stopi w sobie zgorszenia tarcze.

Upolowany cel
dogorywać będzie w szczęściu,
rozsypując korale jeszcze ciepłych kul.

Objawienie estetyczne
niczym jutrzejsza zapowiedź
przemyconych kontrastów.

A wystarczy zrozumieć to i oswoić się. (18 listopada 2010)

Permalink Leave a Comment

Listopad/November 2010 (2)

21 November 2010 at 17:57 (Poems/Poetry)

JESIENNA CHANDRA
Rozprute chwile przyjemności
sterczą na rogu remontowanej ulicy.

Rozbujane od deszczu niepewności,
ponaciągane jak towarzyski worek,
klękają zgarbione.

Babie lato zarzuca na ich głowy
chustę żałobną
przyprószoną dymem trosk.

Żar wspomnień parzy
koniuszki palców
lecz ich kształty milczące,
majaczą i nikną bez powodu. (14 listopada 2010)

Permalink Leave a Comment

Listopad/November 2010 (1)

10 November 2010 at 0:08 (Poems/Poetry)

PARZYSTOŚĆ ISTNIENIA LUDZKIEGO
Powtarzaliśmy sobie w imperatywach,
iż patrzenie wstecz dołuje.

Nie zakorzeniło się w nas.

Palona w codzienności
żarówka oświecenia
miga, by stopniowo zgasnąć.

Niby po omacku
lecz z wytresowanym drygiem
sięgamy po substytut jasności;
Blady płomień
odbija się od zimnych ścian.

Karuzela kształtów tworzy przestrzeń,
w której słowo ‘razem’ nie powinno istnieć.

Pora zakończyć ten rytuał. (07 listopada 2010)

Permalink Leave a Comment