Wrzesień/September 2010 (4)

26 September 2010 at 0:00 (Poems/Poetry)

PRZEMYŚLANE ODRUCHY
Pewne słowa biorę rzadko do ust
bo nie znajduję w nich ukojenia.

One raczej wżerają się
w twarde jak drewno drganie gardła.

Tworzą niewidzialną ścianę
dzielącą namacalną bliskość
od niechcianego efektu zbluzganych stwierdzeń.

Słowa przekręcone, źle zinterpretowane,
w końcu użyte jak amunicja do postrzelenia
paru posklejanych odbić w windzie,
zchodzonych chodników i przypadkowych wzruszeń.

To niewiele za stan paraliżu,
ogarniający na dźwięk czegoś
co chce nadejść ale ledwo czołga w naszą stronę. (25 wrzesień 2010)

Permalink Leave a Comment

Wrzesień/September 2010 (3)

25 September 2010 at 23:57 (Poems/Poetry)

ZALEGANIE W NIEOSIĄGALNYM
Niechętnie.
Sprzedajemy cząstki uczuć.
Wygłodniali, obracamy je w dłoniach,
sprawdzamy czy były na liście lektur obowiązkowych.

Przykre, że złaknione dusze skaczą nam do gardeł.
Schowani za trotuarem zdarzeń
patrzymy jak pilnują się w myślach.
Podsłuchujemy zza misternej kotary,
nie rozumiejąc gulgotu zupy zdań.

A przecież nie tak dawno szukaliśmy smyczy,
na których poczciwi ojcowie wyprowadzali kreatury
nijak podobne do szmacianych lalek,
bebeszonych z paprochów sprzecznych emocji.

Warto? Sami wyprowadźmy się na życiodajny spacer.
Gdzieś tam może czekać na nas coś więcej
niż agonia niekończących się chwil. (18 wrzesień 2010)

Permalink Leave a Comment

Wrzesień/September 2010 (2)

9 September 2010 at 10:44 (Poems/Poetry)

ZAGUBIENI W SOBIE
Kiedyś przekroczymy datę ważności
własnego potencjału.
Zatrzemy ślady potyczek
na krawędzi spełnienia.

Odgrywana na zwłokę wolność
sięgnie po milczenie.

Gdyby ubrać dwa wyrazy
‘jeśli’ oraz ‘czy’
w zwykłą ponadczasowość,
mogłyby poskromić wiele sumień,
mogłyby zbawić nie jeden związek. (08 wrzesień 2010)

Permalink Leave a Comment

Wrzesień/September 2010 (1)

9 September 2010 at 10:43 (Poems/Poetry)

DOSTOSOWAĆ SIĘ
Rozpacz pachnąca tajemnicą
kuca przed domowym ołtarzem.
Zjawisko na czasie.

Być ciągłym rozczarowaniem,
szarpać poplamiony obrus
w kierunku gry pozorów
to codzienne przyjmowanie winy.

Umysł nie rozjaśnia
rześki poranek, ścięte żółtko czy pukanie do drzwi.

Potłuc się o obiektywizm
i opaść jak pierze,
w zwolnionym tempie lecz lekko,
nie czyni z nas rozprutej pościeli,
której brak pustego łóżka. (03 wrzesień 2010)

Permalink Leave a Comment