Czerwiec/June 2011 (6)

29 June 2011 at 20:43 (Poems/Poetry)

ŻYCIE WYPEŁNIAĆ NIE BRANIEM ALE ODDAWANIEM ZA TO CO SIĘ WZIĘŁO
Nie ma nic złego w byciu jak wszyscy;

Grzęznąć w codzienności
Szmacić się
Wsadzać głowy do piecyków gazowych
Odciskać piętno złych wyborów na własnych dzieciach
Wykrwawiać na stole operacyjnym
Spadać z linii akrobatycznej sukcesów wprost na materac wstydu
Rzucać pod pociągi
Lądować z głośnym plaśnięciem na chodnikach
Przyjmować za prawdę gazetowy fałsz
Zawieszać się między krzykiem a milczeniem
Piętnować odmienność z racji sztucznej moralności
Szpecić żeby tylko się powiodło

Najważniejsze ze wspomnień
odbijają się w kroplach wylanego potu.
W nich różnimy od siebie. (29 czerwca 2011)

Advertisements

Permalink Leave a Comment

Czerwiec/June 2011 (5)

29 June 2011 at 20:42 (Poems/Poetry)

TANCERKA
Zderzyła się z rzeczywistością
Czołowo.
Archeologia smutku
ponabijanych siniaków.

Bańka błogiej nieświadomości rozprysła.
Sfermentowany sok pomidorowy.

Jakby z nieba spadły obsceniczne słowa,
lawiną wyzwisk
uderzające o jej niewinną konstrukcję.

Rozdział, w którym osnute gwałtownością chwile
elektryzują,
ona spogląda spod kurtyny rzęs
i zdziera martwy naskórek
z miejsc nie do naprawienia.

Protezy nie bolą tak bardzo
jak daje do zrozumienia. (29 czerwca 2011)

Permalink Leave a Comment

Czerwiec/June 2011 (4)

29 June 2011 at 20:40 (Poems/Poetry)

ROZLANA FARBA ROZPACZY
Nie widzenie twojej twarzy
jest szukaniem samego siebie.
Zbawienny ruch mięśnia serca.
Ulga.

Bez zbędnych konwenansów
tak miało być.
Miłe słowa nie rozplączą
drutu kolczastego
wokół odchudzonych doznań.
Przywarł.
Piecze od brutalności
pierwotnych intencji.

Bezgraniczną ufnością podszyta
budzisz obrzydzenie.
Ciało powalone na wznak
odstrasza w dramatycznym powiewie.

Chciałbym ci zapłacić
abyś tak jak przyszła boso
już (sobie) poszła.
Łzami wyliczasz sumę
wypluwanych obietnic.
Ustami spierzchniętymi od liczenia
szepczesz jak bardzo parzę złem.
Rozkładam albo składam ręce
dla świętego spokoju. (28 czerwca 2011)

Permalink Leave a Comment

Czerwiec/June 2011 (3)

6 June 2011 at 21:53 (Poems/Poetry)

CZŁOWIEK NAS WYKOŃCZY
Dbajmy o siebie
bo nikczemne taktyki
ciągle w umysłach kiełkują.

Garść witamin
pozwala zrzucić
czarne dziecko mieszanych nastrojów
Tylko gdzie je schować.

Emocje jak papieros wypalamy
by nie wypaść blado na tle ludzi.
Zadymione tło kreśli wspólne ‘chcenie’.

Więcej dobrego wskóramy nie popisując się
skoro kondycja fizyczna z grymasem przeklina
coś co robimy na siłę. (06 czerwca 2011)

Permalink Leave a Comment

Czerwiec/June 2011 (2)

6 June 2011 at 21:51 (Poems/Poetry)

MAPĘ CIAŁA DŁOŃMI RYSOWAĆ
Był taki moment
gdy na pustyni słów
zastygliśmy w pozie odrętwienia.
Ciszą wyobcowani
rozgrzeszaliśmy nijakość.
Skóra nie czuła dotyku dłoni.

Nie siląc się na bycie wysłuchaną,
miłość wchłaniała smutek
jak ziemia letni deszcz.
Zmienialiśmy od wstydu kolory,
staraliśmy być nieugięci.

(Lecz) kochanie samo powróciło.
Pod naciskiem gorących oddechów
ożywiło soczyste myśli.

Niesiona czułość ramion
siedziała w nas głębiej niż myśleliśmy.

Wszelako nie ma powodów
by serce tłukło oszalałym rytmem,
nie pozwólmy roztopionemu szaleństwu
wyjść bez pożegnania.
Mając usta nasączone
rozkosznym echem uczty
– zasmakowawszy powróci. (05 czerwca 2011)

Permalink Leave a Comment

Czerwiec/June 2011 (1)

6 June 2011 at 21:49 (Poems/Poetry)

ROZSZYWANE NA WSKROŚ CIAŁA
Przecieramy oczy z resztek snu
będącym szydercą
bezczelnie panoszącym w głowach.

Odsłaniamy kotarę zmęczenia,
do której przytuleni
modlimy o dobro zamalowane białą kredą.

Grzbiety własnych cieni
pyskują tekstami jakie zachowała pamięć.

Gryziemy się nawzajem
zostawiamy rany.
Będziemy się uśmiechać
gdy umiejętnie wypłukany strach
zaśnie.
Będziemy piętnować odmienność
jeśli podepcze wywalczone obietnice.

W zmysły obleczeni
przywitajmy nowy dzień. (05 czerwca 2011)

Permalink Leave a Comment