Grudzień/December 2010 (5)

30 December 2010 at 17:56 (Poems/Poetry)

BRYLOWANIE
Jego dziewczyny są jak drogie samochody.
Mały przebieg, lśnią, dużo huku.
To maca ludzkie spojrzenia i szczypie je.

On przecina codzienność
zamaszystym gestem.
One nie mieszcząc się w zdaniach
piszczą z zachwytu.

Jadąc autostradą pętli czasowej
wpadają w poślizg.
Wzgardzone przeznaczenie
niczym poduszka powietrzna
odbija jego głowę od prawdy.

Żadem ze związków nie był niezawodną bryką.
Coś nie wypalało, psuło się.

Choć wiele dróg jest jednokierunkowych,
stracił orientację.
Przejechał się.
Pluje spalinami w szarość zmierzchu. (30 grudnia 2010)

Advertisements

Permalink Leave a Comment

Grudzień/December 2010 (4)

30 December 2010 at 17:54 (Poems/Poetry)

HOTELOWE WPADKI
Najpierw było łóżko.
Kompas pulsujący wiadomością
gdzie się znajdujesz.

Zesztywniałe plecy
pieści wewnętrzny głos.
Bacznie obserwujesz siebie.
Można by przeklinać wdziane niedomówienie,
zsunąć ciało mijającej doby
i wypchnąć poza parapet.

Ostatnie zbliżenie na łóżko,
ujęcie ciepłego odcisku.
Dla utrzymania równowagi
składasz kankan reakcji
w pomiętą poduszkę.

Zasypiasz snem niewinnych.
Wychodzisz z wprawy (27 grudnia 2010)

Permalink Leave a Comment

Grudzień/December 2010 (3)

21 December 2010 at 2:13 (Poems/Poetry)

SZCZEROŚĆ
Półpiętro podświadomości
schodzi do nas.
Oddaje pogubione klucze
do zapomnianych sytuacji.
Dźwigamy je
błądząc między korytarzami pamięci.

Perfidnie
lecz sprawiedliwie
sprawdzamy wyjście ewakuacyjne.

Potknąwszy się na schodkach przeznaczenia
spadamy w przepaść,
nieprzewidywalni i omijający drogę do celu. (12 grudnia 2010)

Permalink Leave a Comment

Grudzień/December 2010 (2)

21 December 2010 at 2:12 (Poems/Poetry)

ZAUFANIE
Gdy w łagodnych muśnięciach szczęścia
dostrzegamy, iż czegoś nam brak
a chroniczne przeprosimy
wysyłają litość w przestrzeń,
wtedy dusimy niechciane słowa.

Mur bliskości
twardnieje od chłodu.
Kruszy się w dłoniach
to, co tak ciężko było zbudować.

Zanikamy
za cienką linia pozorów. (11 grudnia 2010)

Permalink Leave a Comment

Grudzień/December 2010 (1)

10 December 2010 at 0:15 (Poems/Poetry)

ZDMUCHNĄĆ KURZ ZMARTWIEŃ
W codziennych spotkaniach gubimy
czar i piękno dojrzałej mowy.

Robimy na drutach
namacalne formy bezpośredniości;
Przyciasne rękawiczki z jednym palcem.

Oczka
prujące naszą godność,
lecą w dół.

Jesteśmy zatłoczeni, skomplikowani, niebezpieczni.
Niekiedy przypominamy uliczny korek,
z którego chciałoby się wydostać.
Mimowolnie poddajemy próbom tęgą cierpliwość.

Pozostaje tylko machać do siebie rękawiczkami
zza zaparowanych szyb. (07 grudnia 2010)

Permalink Leave a Comment