Maj/May 2011 (5)

23 May 2011 at 19:43 (Poems/Poetry)

MIESIĘCZNE WYDATKI
Asfaltowa rozpacz
wchodzi w obieg.
Dodaje uroku cieniom,
uszlachetnia światło żądzy.

Za dużo pasywów i rachunków do spłacenia.
Zachłanność niczym pożar
pochłania półki zdrowego rozsądku.
Kto pozbędzie się ludzkiego swądu?

Kradniemy okruchy normalności by przetrwać do pierwszego.
Język rozsypuje pączkujący spokój zdań.

Przypudrowane blizny
zdobią paragrafy oraz ustawy życia.
Obce nam pojęcie sprawiedliwości
wkłada na siebie habit bezprawia.
Plujemy w stronę lasu potworów,
z którego nielicznym udało się wydostać. (22 maja 2011)

Permalink Leave a Comment

Maj/May 2011 (4)

23 May 2011 at 19:42 (Poems/Poetry)

SPŁODZIĆ NOWY RODZAJ
Ja, akordeon samotni
rezygnuję w głośnej harmonii jęków
z nadmiaru emocji.

Szelest słów zakłóca spokój.
One wracają oczyszczone, zadbane, dopracowane.
Choć godne zaufania
upuszczam je w półmroku podekscytowania,
by mogły wlecieć z dymem papierosowym
do zakazanego ogrodu spełnienia.

Goliznę ziemi pomalowano ołówkiem.
Zatykam się nasionami oczekiwania.
Rozsiewacie mną;
Posypujecie jak cukrem pudrem
obrazy duszności społecznej.

Gdzieś niechcący obok
przepływa rzeka kobiecych twarzy.
Wylewa się na mnie z przykutych ciał.
Nasiąkam (codziennością). (22 maja 2011)

Permalink Leave a Comment

Maj/May 2011 (3)

14 May 2011 at 20:46 (Poems/Poetry)

NICOŚĆ WYZWALA W NAS…
Stoicie w kolejce
po namiętności;
Nie ma nic gorszego
niż ich ciągłe wymykanie.
Biegacie zdyszani wokoło,
zdradzając z niepokojem.

Stanąć w obliczu absolutnej porażki
jest czymś paraliżująco niemożliwym.
Wyrzuty sumienia obracacie w żart.
Pieką, każą wracać do kolejki
po formularz zgłoszeniowy.

Bezdomne linijki odpowiedzi
Zdarte gumką czułe słowa
Zawieszenie na wyborem A, B lub C

Ostatecznie udajecie nagłe zaskoczenie
gdy wniosek pozytywnie rozpatrzony
uczy strachu wobec własnych intuicji.

Druga szansa
Dzban gorących obietnic
i asekuracyjne ‘skąd mogliśmy wiedzieć’
rozluźnia was. (12 maja 2011)

Permalink Leave a Comment

Maj/May 2011 (2)

14 May 2011 at 20:44 (Poems/Poetry)

RÓWNOCZEŚNIE KROCZYĆ TĄ SAMĄ NOGĄ
Coraz rzadziej mrugasz
neonem: konsekwencja.
Przestałeś bić
ślepym doświadczeniem
o kraty, których nie ma
Akord zwątpienia?

Wplotłeś jej we włosy
nie poznaną jeszcze rozkosz.
Łapie dla ciebie
uwodzicielskie podszepty
wypina skarłowaciałe mięśnie.
Wysypisko obietnic?

Stosunek do jałowego życia
przykrywacie haftowanym obrusem.
Niczym widz obserwuję
prowizorkę czystych zamiarów.
Pieścicie się ze sobą
ale i pieścicie swe ciała o wątłych ramionach.
Szeptem przyjmujecie w nich
abstrakcję wzajemnego pociągania.
Odkleiłeś jej już sztuczne rzęsy? (11 maja 2011)

Permalink Leave a Comment

Maj/May 2011 (1)

14 May 2011 at 20:42 (Poems/Poetry)

SZKIC SNU, SKOŃCZYŁAŚ?
Właśnie zwyczajność
przestała oddychać.
Wyjęłaś wtyczkę by odpoczęła.

Gdy powietrze przeszył
głuchy bezdech chrapania,
zaczęłaś polerować śliną
jej ubrudzone policzki.
W poświacie księżyca błyszczały
niczym półkule srebrnych pereł,
jeszcze ciepłe od kruchości swoich ruchów.

Czekając aż wątki życia zmorzy sen,
wypatrywałaś pobladłego piękna.
Wyglądało jak kryształ ciepłych łez.

Zostawiona do oswobodzenia furtka
otwiera tylko wór na chore sny.
Dotykiem hipnotyzujesz zwyczajność
aby nie odpływała za daleko.
Mogłaby utopić się w nienaturalnym spokoju
i potrącana falami
usiąść na brzegu twojego życia. (11 maja 2011)

Permalink Leave a Comment