1997

24 January 2010 at 19:36 (Poems/Poetry) ()

ZDEPTANA
Patrzysz w podłogę.
Idzie robaczek.
Depczesz go.
Mówisz: przepraszam….. do mnie.
Patrzę w podłogę.
Idzie inny robaczek.
Pozwalam mu minąć.
Mówię przepraszam do ciebie.
Depczesz mnie.

ZA PÓŹNO
Kiedy się czegoś pragnie,
dni uciekają w panicznym strachu,
nie widzą dla siebie miejsca.
Poszukiwanie kończy się fiaskiem.
Lata dublują poprzednie.
Na skraju załamania pojawia się upragniona rzecz,
która po latach oczekiwania
maleje w rękach.
Już i to jest zwykłą zachcianką,
na którą można sobie pozwolić.

MIŁOŚĆ
Położyłam ją nie czekając.
Zauważysz, leży obok rachunków.
Nie zaglądasz;
Brak czasu czy zainteresowania (?)
A przecież trzeba pospłacać długi.
Mija rok.
Płacę.
Doceniasz to, ale ja nie.
To co położyłam też spłacone….
by zapomnieć.


STARAJĄC SIĘ
Adoptujemy jutro
ponieważ udziela kredytu na przyszłe
obsesje i aspiracje.
Cynicznie oddajemy czek
a czarny oryginał jutra
ambitnie wyrzeka się go ….
oraz oznak histerii.
Monolog umiejętności odzywa się arogancko.
Nie tu!
Nie tak!
Na marne cały wysiłek!


ZAGUBIENIE
Chwile zapomnienia
w zaczarowanej minucie.
Odstępy bicia serca
niesione echem ponad bezruch.
Zamknięte w pętli niepokoje
oddają się głupiej sprawie.
Wyuzdanie pomału eksploduje,
wydaje nieokreślone dźwięki.
Kto powie gdzie tamta niewinność?
Od czego to zależy?

CHŁÓD
Życie to jakaś kara;
Trzeba przez nie przejść
nawet gdy się to wie.
Zbyt szybko, nagle
przeciętnieje nowość.
Naiwne pytania pozwalają sobie
stać koło wiecznie trwających reguł.
Wiatr szarpie drepczącym w miejscu grzechem,
a nasze błagania wracają;
Odepchnięte,
sparaliżowane czymś na kształt pokuty.


DZISIAJ
Dzisiejsze słowa
są przesadnie dwuznaczne.
Gesty początkiem nijakiej gry.
Spojrzenia wyrażają chęć zmian.
Z końcem dnia staje się ciekawiej;
Wypchnięte poza margines
nieistniejące morale
prosi o jeszcze większe wyzwanie.
Sprawdzamy się w kontaktach międzyludzkich,
nie zdając sprawy
jak wiele zależy z ilu ust wielkie słowa
zabrzmią sztucznie.

NASTĘPNY DZIEŃ
Pobladłe dni
gasną w żarze rozsypanego popiołu.
Ludzie nie mając sił walczyć ze sobą,
upuszczają noszone sprawunki.
Kiedy ciemnieje niedawno rozpoczęta godzina szczytu,
większość boi się nieprzewidywalnego.
Niedokończone rozmowy
cichną w martwych spojrzeniach.
Pochyleni nad nocna lampką
wczytujemy w puste zdania.
Zapamiętujemy je.
Tak kończy się następny dzień.

PODAJ DALEJ
Myślę, że znasz to.
Jeździsz palcem po krawędziach.
Tania rozmowa.
Mieszam kaprysy,
ponieważ jednoczą nas.
Pusty zamysł starości obejmuje resztę.
Niegdyś zrozumiałe słowa
znane były ze znęcania nad nami.
Któregoś dnia pomyliły się i skończyły.
Zmieniony stan zemsty
odebrał należną mu część.
Poszło z nim nasze wyobcowanie –
Podaj dalej.

Advertisements

Leave a Reply

Fill in your details below or click an icon to log in:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out / Change )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out / Change )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out / Change )

Google+ photo

You are commenting using your Google+ account. Log Out / Change )

Connecting to %s

%d bloggers like this: