Sierpień – Grudzień/August – December 2000

1 December 2009 at 21:31 (Poems/Poetry) ()

RACJONALIZM
Czerń kawy upoiła
egzotyczny zakątek świata
doznaniami pochopnymi
lecz jednocześnie sycącymi.
Zwariował.
Myślał o kosztowaniu następnych.
Paranoją było zmieniać położenie
a męczarnią rozstawać
z wysublimowanym smakiem.
Egzotyczny zakątek skurczył pragnienia
do minimum
i walczył z powszedniością,
zaznaczając w kalendarzu
odcinki chwil. (19 sierpień 2000)

(DWULICOWY) FACET
Był kochankiem kobiet
podziwianych, szanowanych.
Był lustrzanym odbiciem drani
wyrządzających im krzywdę.
Zmądrzał ?
W czarnym garniturze i przyciemnionych okularach
kłamie kobiety.
Papierosy, drogie drinki
uśmierzają poczucie szacunku.
Ich przytakiwania
oblewają prawdziwe oblicze musem,
który TRZEBA zlizać.
Gdy jest po (wszystkim)
chowa pukiel włosów do butonierki.
Niech inni widzą
jak ciężko na to zapracował. (19 sierpień 2000)

POŻERACZE PRZYSZŁOŚCI
Pożeracze przyszłości
lubią wyrywać włosy z kobiecego łona.
Jedynie ci sami mogą
drapać czeluści opieszałości.
Nie mają czasu.
Biorą prysznic i wychodzą na umówione spotkanie.
Energicznie zjedzona kolacja
obiera z pożeraczy skórkę tajemniczości.
Czyni rzadkie okazy marnym osadem,
oglądanym na dnie szklanek.
Fiolet bezczelności
przylepia się do siedzeń,
bo jeśli nie wiesz
siedzisz zamiast pożeraczy przyszłości
na worku bez dna. (01 wrzesień 2000)

ROZCZAROWANIE
Bardzo małe igiełki
zatopiłeś w ciałach,
które kupiłam na wyprzedaży pluszowych maskotek.
Najdroższe,
przygniecione ciężarem skórzanego buta
smakują jałową ziemię.
Ich pycha miażdży opanowanie.
Wbite igiełki
przeszywają kolorowe futerka na wylot….
a mimo to sadyzmem się nie udławiły.
Rozczarowany ?
Ja też. (03 wrzesień 2000)

PODRÓŻ
Opowiadali o zakątkach,
które nie mają prawa istnieć.
Tworzyły obraz marzeń
cichych sadystów,
karmiących łyżkami zasuszone dusze.
Wspólna zawiść
o lepsze jutro…. czarodziejskie jutro,
jest tym, co łączy załamane miejsca
w drogowskaz niepewności.
Świece określają ich położenie –
Wędrówka.
Jaśniejące w dali punkty
kucają niezauważone pod parasolem kamuflażu. (05 wrzesień 2000)

POSTĘP
W ubiegłą środę nocna lampka wpadła
do zakątka perwersji.
Skaleczyłam się, trzy dni i trzy noce
targując o jej duszę.
Ostrość wymówek wybiegła wzdłuż alei róż,
kusząc do popełnienia błędu.
Nocna lampka naświetliła
swój punkt widzenia,
ganiąc za diabelski podstęp.
Trzy dni do nadrobienia,
rany do opatrzenia.
Wyrozumiałości brak. (10 wrzesień 2000)

PRZYSTANEK
Chciałoby się wykazać kreatywnością
lecz samotność szydzi.
Co jest złego w wyganianiu upokorzenia z pokoju,
w którym roi się od złotego pyłu.
Pycha dostraja się
do moich potrzeb i przyzwyczajeń.
A mimo to gubię ją,
jak gubi się rękawiczki w autobusie;
pustym z przemęczenia jazdą
na przystanek nowych oczekiwań. (04 październik 2000)

WE MGLE
Wodząc palcem po kątach zakurzenia,
spowijasz obawy mgłą spokoju.
Mgła przybiera kształt pretensji
o niedokończone rozmowy
jak i nie usłyszane przeprosimy.
Głuchy telefon…..
UFASZ MU ?
Muślin oszczerstw zatapia się we mgle.
Buty zniszczone dreptaniem od drzwi do drzwi,
przystaję, wczoraj albo dziś miał przyjść.
Dudni od adrenaliny wewnętrzny sędzia.
Rozstrzyga sprawy warstwami mgły. (11 październik 2000)

ODWAŻNYM
Gęsty sos nostalgii wylał się
na rysujący w wyobraźni talerz wolności.
Była to poza wytrwałości i kompromisu.
Niby podwójny uchodźca –
– wygnany ze swej przeszłości i przyszłości swoich dzieci.
Mały,
ale zdolna do przesuwania przedmiotów
za ćwierć dolara,
bo jest w tym tyle poświęcenia i stanowczości,
co w ogromie nauki jak należy żyć
przyzwoicie. (01 listopad 2000)

ZNAK
Poprośmy o znak,
który zakryto by dymem najlepszych papierosów.
Nic nie posiadaliśmy
choć mieliśmy wszystko.
Karcące głosy szarpią rozmarzone westchnienia
w stronę teraźniejszości.
Iluzjonizm sam nie oceni gdzie nasz dom.
Ewakuacja – czyja?
Tyle w niej pokoju co w szczątkach ludzkich.
Przecież przypełznie cierpienie i znak nie będzie potrzebny.
Lepiej przytulmy się do siebie. (01 listopad 2000)

REZYGNACJA Z DNIA
Dzień jak przebudzenie martwej kobiety
pokrywa zgnilizną głębokie uczucia.
Szydzić z ludzkich słabości
w zapracowanym mozole wieczności
bywa słabością samą w sobie;
ciałem, które nie objęło żadne ramie.
Zgniatane uśmiechy ciężarem zawiści
przypominają nieproporcjonalny stosunek
praw i obaw.
I to coś co sprawia dodatkowy ból sercu
leży aby już nigdy nie wstać. (12 listopad 2000)

LITTLE GIRL
Zdrapałam z nosa piegi
bo nie pasowały do koloru wstążek we włosach.
Zresztą wolałeś na lody zabierać
maleństwa w różowych lakierkach.
Wrażliwość nasączona jak tampon
mazią skromności,
strąca porcelanę z okien onanizmu na plac zabaw.
Przybiegam łatwowierna
na zawołanie.
Kreujesz nimfetkę
by móc maltretować moje zawstydzenie.
Różowy tak nie bolał. (20 listopad 2000)

ZŁOTY PERIODYK
Oznaczasz secesyjne pomieszczenie
blaskiem złotych niteczek,
przerwą między zębami.
Mógłbyś podtrzymać ten stan uniesienia,
ale nie,
chowam w skorupce pragnienie ciszy.
Monety jak grzeszki toczą się po podłodze.
Bez pokuty, wykonują krąg cierpienia
i secesja – bańka mydlana pryska.
Czas: złoty periodyk
mięknie w naszych uściskach…… Jeszcze ? (01 grudzień 2000)

UZDROWIENIE
Czas, niczym pędzel malarza,
nałoży emocje na świeżą udrękę.
A kiedy farba miesięcy i lat
utworzy warstwę dostatecznie grubą,
by zakryć koszmarne przeżycia,
miękkie światło sprawi rozkosz
wyleczonym
z pieszczotliwych pokus. (24 grudzień 2000)

ŚWIĘTA
Postaram się…..
Zgniecione dodatki z piernika fruną
do nieba na chmurkach.
Pierzynka bieli, zbyt ciężka by unieść się,
ląduje na tradycyjnym stole.
Tam słucha o pokorze i wybaczeniu.
Zakryta blaskiem świec
żądam kolęd,
bo gdy wypełnią pustkę
może odnajdziemy się
we wspólnych życzeniach. (25 grudzień 2000)

PRZELANE KROPLE
Ostre kolce zimnego deszczu
przybijały szachownicę cieni
do chaotycznie rozmieszczonych plam.
Myśleliśmy, że zejdą po zwykłym „przepraszam”
lecz zabłądziliśmy…. zabłądziliśmy?
wraz ze wspomnieniami napłynął smutek,
żal za zmarnowaną szansą,
niemal przytłaczające poczucie utraconej niewinności.
Każde uderzenie kropli było jak tykanie zegara
odliczającego cenne sekundy.
Czas rozmywał się w deszczu
by strumienie ważnych chwil
spłynęły do rynsztoku. (25 grudzień 2000)

Advertisements

Leave a Reply

Fill in your details below or click an icon to log in:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out / Change )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out / Change )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out / Change )

Google+ photo

You are commenting using your Google+ account. Log Out / Change )

Connecting to %s

%d bloggers like this: