Lipiec – Sierpień/July – August 2000

29 November 2009 at 22:34 (Poems/Poetry) ()

W MATNI
Niespodziewanie zagubieni,
przeradzamy pragnienia w czekanie.
Czekaniem łudzimy obietnice.
Metafory zlizują śmietankowy mus
z powierzchni na pół przerąbanego świata.
Stajemy w świetle pogubionych prawd
skazani na siebie, wyczekujący powrotu cieni.
One zostaną ukradzione.
W czynie tym znajdziemy
pierwotny zamiar pragnienia nienawidzenia
czystości ludzkich postępów,
z powodu których raptem
zagubiliśmy się. (01 lipiec 2000)

OBOWIĄZEK
Sponiewierany głód,
zajęty udawaniem,
że przezwyciężyć ciekawość
to nie pusta czy naganna decyzja –
ofiarowuje na odwieczne zamazanie raptowność.
(skromny hipokryta).
Niuanse – wspaniałomyślne ich testowanie.
Demaskują zwierzęce instynkty, sztućce, wielokrotnie kserowane kłamstwa.
Głód nie jest w stanie policzyć
ile razy był głodny, bo nie był.
Obowiązek utożsamiania z noszonym imieniem
przygniata gotowy do wykreowania wizerunek.
Zabija w nim… coś znaczącego (01 lipiec 2000)

ZDRADLIWE ZDRADY
Miłość rozszyła szwy serca by tam koczować.
Emanujący zmysłowością półmrok
dusił nieprzyjemną woń rozgoryczenia,
bronił ciepłym szeptem męskie ego… przed miłością.
Wybierali między kompromisem
a zarodkiem dziecinnej zdrady.
Paradoksy obecnych wzorów
wydostawały z nich pogardę
dla owych romantycznych uniesień.
O dziwo zgubili notes niedorzeczności o zdradzie.
Raptem obydwoje zmienili miejsce zamieszkania.
Wyjechali zdradzając serce. (04 lipiec 2000)


ZAPAŁKA
Stałam się zapałką martwą w bezreakcji.
Odmarznięte sumienia tak krótko topniały,
że aż zapomniałam schować do lodówki.
Spalam się,
urażona tkliwością stojącego obok latarnika,
którego skreślone pomysły straszą cieniami;
Rozmazują mój własny styl
z sentymentalną tradycyjnością.
Spalam się
gotowa usłyszeć kojące: zgasła. (05 lipiec 2000)

ODKRYCIE: ZWINIĘTE PRZYSŁUGI
Pozwoliłam odwracać do góry nogami:
przysługi zwinięte w rulon wyobraźni.
Ten przytułek dobroci,
wyryty na ramieniu prawdy –
– Matowieje –
by odebrać sobie zaszczyt napawania zwycięstwem.
Sumienie pozbawione uczuć marszczy czoło.
Chciałoby gratulować lub obwiniać,
a nasiąka nicością.
Kiedy sprowadzam przysługi do pozycji wyjściowej,
bohaterowie świata, w zastępstwie dywanu,
rozwijają tenże rulon
pod stopy obserwatorów. (18 lipiec 2000)

NIEUSTĘPLIWY
Czarny ból zatrzymał się
w czasie bezkresnej wędrówki.
Lukrowani uchodźcy dworu
(zatopionego idącym emigranctwem),
przywracają gorycz, odrętwienie.
Spotkali się.
Raptem monotonne pieczenie
obszyło ich nicią moralnego upadku.
Próbowali stłumić ból nucąc rzewną piosenkę.
Przeświadczenie o zdradzie puka z zaświatów,
celuje w środek tarczy,
nie dbając o niknące błagania. (21 lipiec 2000)

TRON
Puste siedzenie po niewidomym
lepi się
do nowo pojawionych obiektów.
Dotychczasowa wzgarda
szydziła metrowymi odstępami
z wąskich prawideł ślepca…. by wreszcie przestać.
Zamiotła otrute czyny i pijane decyzje w garażu pociech.
Obiecał, że po pracy wróci do królestwa, zasiądzie na tronie.
Zabiją dzwony.
Wezwanie na mszę spowije niczym poranna mgła
nieboskłon pustych siedzeń
zaniedbanych z wyboru,
zakurzonych ze strachu
aż do otrzymania ostatniego namaszczenia. (05 sierpień 2000)

Advertisements

Leave a Reply

Fill in your details below or click an icon to log in:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out / Change )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out / Change )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out / Change )

Google+ photo

You are commenting using your Google+ account. Log Out / Change )

Connecting to %s

%d bloggers like this: