Kwiecień – Czerwiec/April – June 2000

29 November 2009 at 22:02 (Poems/Poetry) ()

SERENADA
Nawet nie odmawiaj….
Czymże są wspólne szaleństwa
topiące w wosku świec miniony czar?
Należę do księżyca,
który wykorzystał w pełni
schludnie noszony płaszcz dziewictwa.
Osaczasz.
Szybko i gwałtownie oboje ściągacie płaszcz.
Czymże są wieczorne krzyki
gdy nocna serenada zagłusza
w pełni
tamte cienie, impulsy i ucieczkę w ocean czystości. (02 kwiecień 2000)

PECH
W chemicznej rzeczywistości goni mnie dziewczynka.
Ma czarną wstążkę i nożyczki.
Czerń – adrenaliną, która mogłaby przybyć przed nią.
Nie znamy się… to nawet lepiej.
Łatwiej będzie wycierać kafle walki
z purpurowej zemsty.
Lalki ogarniają wzrokiem łan wisielczyń.
Głupie lalki: też muszę powiesić.
Ta mała (dziewczynka) nie przeszkadzała mi.
Brak taktu popchnął ją w moją stronę. (22 kwiecień 2000)


POKUTA
Rozebrana, kłuję w strach włócznią szyderstwa.
Tylko modelka pozapina
co zostawię na pastwę losu. Podam jej rękę
byśmy mogły przekroczyć planetarium kształtów.
Cichnące nawoływanie do buntu
pobudza pulsowanie w zrezygnowanych ciałach.
Gwiazdy odradzają nam
rezygnacji z koczowania w planetarium;
Ale to postanowione.
Inne niż każde rozebrane tarcze szykan,
pokutujemy w milczeniu zwątpienia. (01 maj 2000)

OBOK
Posiniaczone słowa,
krojone w poprzek ludzkich możliwości
są nasycone kompleksami.
Nie sposób kryć się w ramionach dojrzałość
gdy właśnie ta dojrzałość
niszczy nuty harmonii.
Produkujemy antidotum
i czekamy
aby następny korowód pojęć
mijał wolnostojące budynki
z większą obojętnością niż dotychczas. (14 Maj 2000r.)


W POZYTYWCE
Pozytywka niespełnienia
mamrocze do snu
wieczorną modlitwę narzekania.
Zanurzasz się
w czeluściach atłasu
by poczuć smak
zakrzepłych fantazji.
Monety – łgarze, żebrzą o milimetr spokoju.
Chowasz je miarowym ruchem w skrytce pozytywki.
Kołysanie własnych zmartwień
powstrzymuje niespełnienie
od bycia przyszłością.
Graj, graj. (05 Czerwca 2000r.)

NIEPOROZUMIENIE
Zerwany naszyjnik
rozsypał koralami na posadzce.
Są jak samotne planety,
z trudem zbliżające do siebie.
Kręcą brzuszkami wokół własnej osi.
Sfrustrowane, dopełniające stan bezsilności
westchnieniem wysłanego listu, nadanego telegramu.
– czasem pobrzmiewa nieodebrany telefon…
ktoś nawleka korale na nitkę,
ale bez skutku.
Panuje totalna cisza,
którą nikt nie śmie zapytać o jej koniec.
Planety odsuwają się od siebie
przy każdym uderzeniu
i po każdej nieudanej próbie połączenia. (02 czerwiec 2000)

******
Nie traktuj mnie poważnie
bo ucieknę jak spłoszony ptak.
Już uciekłam z krainy ciężkich dźwięków,
martwa, upadając na trotuar.
Ciebie anioł stróż zaprosił na piwo,
rozpuścił w butelce spragnione struny niecierpliwości
byś wypił do dna.
Rozkute w planetarnym czasie drzwi
są nade wszystko drzwiami,
które można otworzyć na oścież.
Więc otrzyj się o lubieżność
balansującą na granicy tańca miłosnego
a wzbiję się;
Zgubię jedynie garść piór. (12 czerwiec 2000)


PRZERYWAJĄC W PÓŁ
Śmierdząca ziemia zalana istnieniem.
Gorzkie spojrzenie bez miejsca na cienie.
Brutalna, durna walka o stołek.
Chmury dymu, łomot pałek.
Grana melodia nastrojów codzienności
przy obrazie świata podłości.

To wszystko dzieło łajna naszego.
Chęci brania, chęci dawania dla brania.
Prześliczne ilustracje czasu przeszłego.
Długie, utopijne godziny, minuty czekania.

Ludzie klasy pierwszej – arystokraci.
Żebrzący z żebraków, spóźnieni biedacy.
Ułomni kaci – uczniowie nieuświadomieni.
Paranoicy pracą bez celu zmęczeni.
Oryginały zamknięte w szklanej gablocie… (13 czerwiec 2000)

WIECZERZA
Bajeczny zaścianek
wyryty w stopie zła,
dosładza niknący apetyt
Pań i Panów z przedmieścia bulimii.
Mistrzowskie nuty,
permanentnie otaczają powłokę niedosytu
czymś na kształt zachęty do działania.
Rozrosłe uwagi
bezskutecznie pogrywają na ambicjach mieszkańców.
Przyrządzona mieszanina dobrobytu
stygnie. (18 czerwiec 2000)

WINA
Wina zwykła leżeć po stronie
zatopionych w oczekiwaniu.
Tych, którzy uprzezroczyśniają i wyklarowują.
Oni rzucają czerwone światło na profile
dla nas już z daleka oszpecające.
Nad resztą zapadł mrok.
Oblężenie przesiąknięte nadmiarem gniewu
znika w obłęd.
Szukani, przeciwstawiają się subtelnym muśnięciom,
zamazanym astygmatom winy.
Stękają w swojej bezsilności. (22 czerwiec 2000)

Advertisements

Leave a Reply

Fill in your details below or click an icon to log in:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out / Change )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out / Change )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out / Change )

Google+ photo

You are commenting using your Google+ account. Log Out / Change )

Connecting to %s

%d bloggers like this: