Styczeń – Luty/January – February 2000

26 November 2009 at 0:01 (Poems/Poetry) ()

ODKRYCIE
Ostrość dowcipu i głębokość rozumu
znajdują się w stosunku wprost proporcjonalnym
do długości i szerokości naszych potrzeb.
Jeśli umysł przypomina
wiązkę wilgotnych drew,
których nie ima się żadna iskra,
rozświetlimy mroczne niebo?
Obok narzędzi tortur
do wbijania na pal ciekawości,
rozpinania pragnień – niewykorzystanych przez los,
Są odkrycia,
aby igrać z naszymi sercami,
a może z zupełnie odmienną strefą bytu. (1 styczeń 2000)

W SOBIE
Miej mnie w sobie
niczym wyzwanie;
bezmyślnym uporem dążone.
Zaplątałam się w pajęczym zaułku zdecydowania,
tam sądząc i drąc spisane na miękkich paskach rzęs
racje żywnościowe.
Jestem czasem niedokonanym,
bądź wspomnianym wyzwaniem
pochopnie ujętym w ramy chronologicznej zaprzeszłości.
Użycie czasownika posiłkowego
wymaga zrozumienia z czym ciebie utożsamiam.
Na wszelki wypadek
miej w sobie pastylki wyrozumiałości.
Znieczulą. (1 styczeń 2000)

A MOŻE SIĘ PRZYDA
Ziemia uboga i popiołem nieczysta.
Ty sprzątasz u dołu, a ja u góry.
Cóż znaczy usprawiedliwienie
skoro stopiona okładka czasopisma
zamyka „ale” szantażem „jeśli”.
Pod śliską powierzchnią gwarancji
wpychamy kolorowe projekty,
które ziemia nie zmieściła.
Na nic się zdały przepowiednie;
ubóstwo nie ma czym płacić.
My charytatywnie tyrając
przyjmujemy brud pod paznokciami
niczym pochwałę. (10 styczeń 2000)

ZACHŁANNOŚĆ
Dzieci namalowały w przedszkolu
stopione gałęzie osamotnienia.
Kłótnia o czarną farbkę
obudziła mokrą od potu rywalizację.
Przyniosła im dużo czerni
aż matki zapłakały.
Wilgotne kartki brystolu
suszą się na kaloryferach.
Pójdą do oceny,
następnie na wystawę.
Za wyprzedane pomysły
kupiono dzieciakom cukierki.
Pobiją jedno drugiego
dla zdobycia większej ilości. (23 styczeń 2000)

ZMĘCZENIE
Zmęczenie siada
w pierwszym rzędzie.
Dramat do wynajęcia
stempluje licytowane przez nią oferty.
Praca jak każda inna.
Wbiegają na deski artyści; fałszerze,
mobilizują do braw opuchnięte czubki palców.
Zmęczenie stare wewnętrznym przekonaniem
żebrze na ulgi podatkowe
(pod pretekstem utrzymania dramaturga).
Porwane podanie o pracę
dopełnia stereotypowy pogląd
o marnotrawnych braciach,
utrzymywanych z ciągłych wyrzeczeń. (31 Styczeń 2000)

BRUD ( ŻYCIA)
Otaczasz złem,
które ma spaść
i już się nie podnieść.
Przylgnie z brudem
do skrywanych za powłoką zniechęcenia przyzwyczajeń.
Zwyczajnie porywasz się na pomysły
leżące w koszu na śmieci.
Wieczorem gosposia wykona brudną robotę.
Zapłacimy jej złem.
W końcu stać nas.
Przepije wypłatę
i uratuje przed dalszym złem.
Ja mogłam do tego przywyknąć
…. to tym bardziej ona. (1 Luty 2000)

CZEKANIE
Czekanie, które zwycięża
daremne przyspieszenie wokół własnej osi,
musiałoby zasnąć albo obudzić zapasowego lokatora
w celu wzorowania na nim.
Zmarnowane, stracone
bilety na nocny seans
zamiatają drżącymi wahaniami.
Wieczorne głosy biją po twarzy.
Czekały na ewidentny dowód odwołanej zbrodni.
Powinny uczyć lekcji gry na pianinie
z brakującymi klawiszami,
których przeznaczeniem było czekać
aż olej ulgi rozleje się
na czystym odzieniu wzniosłości. (8 Luty 2000)

CZEKANIE 2
Dogonić spóźnienie
poprzez czekanie,
dogonić spóźnionych
poprzez refleks czekających
wiąże się z absurdem.
Rozczarowanie
zmiecione w labirynt wąskich insynuacji
szarpie talentem zadufanego pianisty.
Zegar z kukułką tyka głośniej niż
chrapanie zmęczonych czekaniem……..
wygnańców z miejsc
niewinnych w samym założeniu
albo odpornych na życiowe porażki. ( 9 Luty 2000)

WALENTYNKI
Zabawa w demagogie,
które nie koniecznie pozostają demagogiami
pakuje kiczowate serce
do tekturowych toreb.
Wędrują w przerwie na drugie śniadanie
pomiędzy odkryciem a doświadczeniem.
Zabrudzone piętno pogniecenia
ląduje na usłanej różami kanapie.
Stare szlagiery.
Wzruszenie.
Nic nie znaczące potknięcia
w zestawieniu z rozerwaną torbą
i sercem w obcym uścisku. (14 Luty 2000)


STABILIZACJA
Palcami strącenia
umykała stabilizacja.
Dreptała z tylu pochodu wolności
niczym bezdomny piesek.
Byle jak odfrunął w nieznane
tamten skrawek iluzjonizmu.
Pobudowano schroniska dla zwierząt.
Wypędzono czcze dyskusje na bruk.
Chodnikiem kroczą rzesze cierpiętników,
łatwą ręką odesłanych
do mylnego gabinetu dowartościowania.
Stabilizacja? Przepraszam, to na lewo w następnym korytarzu? ( 21 Luty 2000)

*****
Przecięte nożyczkami nici
– rozdwojony odcinek działania.
To nie jest zwykła dygresja,
tamtą zapisano protokoły
narad wieczornych.
Krawcowa fastrygowała
cały potencjał energii,
wycinając duże łaty
niczym plasterki sera przeznaczone na kanapki.
Ten załącznik kulinarny
mogłam pominąć
gdyby nie doskwierający głód.
Pokazowe stroje
bałamucą witryny z zaciekami
od martwych próśb
o szczerą unikatowość.
Dwa tory. (22 luty 2000)

Advertisements

Leave a Reply

Fill in your details below or click an icon to log in:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out / Change )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out / Change )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out / Change )

Google+ photo

You are commenting using your Google+ account. Log Out / Change )

Connecting to %s

%d bloggers like this: